niedziela, 23 marca 2008

Wielkanocne przemyślenia

Kupiliśmy wraz z kapitałem zagranicznym srodze przepłacając cały kicz i blichtr zachodniej kultury konsumpcji. Zabiliśmy w imię nowoczesności i odrzucania starych skostniałych wzorów oraz otwarcia na kulturę zachodu wszystko, co było w nas najpiękniejsze – nasza własną kulturę, tradycję obyczajowość nawet wiarę.

Więc zamiast naszych poczciwych krasnoludków po lasach hasają nam krasnoludy, w ogrodach pasą się smurfy. W grudniu mamy istne oblężenie przerośniętych karłów czy też innych hobbitów w czerwonych kubrakach, którym towarzyszą jakieś takie dziwne elfy-nie elfy, po nich już do ataku przystępują czerwone serduszka, zaraz po nich bielizna w kolorze burgunda, róże i brylanty, a potem króliczki i kurczaczki, za którymi już drepczą pampersy i transformersy uciekające przed plecakami i wampirami. Czyli rok reklamobiorcy, wyznawcy kultury Mall i Shopinng.

A ja tak nie chce, ja się nie zgadzam!

Ja w Grudniu najpierw wspominam Biskupa Dobroczyńcę, a potem czekam na Cud Narodzin Pierworodnego niosącego nadzieją na nowe życie w bliskości Ojca i Gwiazdę wskazującą właściwą drogę przez meandry życia. W okresie wielkanocny podziwiam cud Zmartwychwstania i siłę, jaką mogą wyzwolić połączenie wiary, nadziei i miłości.

Kobiety szanuję, kocham, podziwiam, doceniam rozpieszczam i wspomagam, przec cały rok i bliższe mi jest szaleństwo nocy sobótkowej i radość ogników płynących rzekami niż zamarznięte na kość czerwone serca rzucone w skute lodem pustkowia zimy.

Dartego również dzisiaj nie będzie u mnie kurczaczków, króliczków, zajączków ani jajeczek i cukrowych baranków. Kochać, pomagać, dzielić się, dawać, radować, być blisko powinnyśmy przez cały rok, a nie tylko wtedy, gdy w kalendarzu dni mają czerwony kolor.

Brak komentarzy: